Dlaczego NASA nigdy nie wyśle ludzi na Marsa
Uaktualnione Grud. 04, 2001
Przewiń do początku
|
Ostatnie decyzje NASA pokazują, że rząd amerykański nie dysponuje umiejętnościami przywódczymi aby wysłać ludzi na Marsa.
Grud. 02, 2001
Odpowiedź NASA na pytania dwóch grup lobbystów i biznesmenów: -To lobbyści reprezentujący wielkie gwiezdne korporacje stanowią główny składnik NASA, nie zaś mieszkańcy naszego kraju. Nie chciałbym mówić, że od kiedy jestem konserwatystą lubię wielkie interesy, niemniej jednak, taka jest prawda. Im droższy i bardziej skomplikowany jest projekt, tym więcej pieniędzy owe kompanie zarabiają. Kompanie te nie muszą być złe. Po prostu nie mają one motywacji do przedstawiania NASA tanich planów - gdyż wtedy zarobiłyby mniej pieniędzy. Co więcej uczynienie produktu tańszym i bardziej wydajnym zmusiłoby je do wydania pieniędzy na badania. Dlatego też taki projekt przyniósłby nie tylko mniej pieniędzy, ale też zmusiłby kompanie do podjęcia większych nakładów, byłby bardziej skomplikowany i bardziej ryzykowny. Kongresmani także lubią duże, kosztowne projekty, ponieważ tworzą oni dzięki nim mnóstwo miejsc pracy dla swoich wyborców. Za te same pieniądze wydane na badania tworzy się mniej miejsc pracy, gdyż naukowcy są bardziej kosztowni. Odkąd jeden głos jest oddawany przez jedną osobę, której inteligencji się nie mierzy, dla kongresmanów większe znaczenie ma ilość a nie jakość miejsc pracy. Te dwie siły zniechęcają NASA do skomplikowanych, drogich, lecz nieudolnych i mało twórczych projektów. Dwa przykłady ilustrują tę myśl.
Prom kosmiczny jest zbyt drogi i skomplikowany. - Prom kosmiczny to pojazd-hybryda. W odróżnieniu od biologii, częstą charakterystyką hybrydy, którą posługuje się człowiek jest ta, że hybryda nie jest tak dobra, jak choćby jedna z części jej składowych. Przykładami takich produktów, które się nie udały jest chociażby latający samochód, videofon i wiele innych produktów-hybryd pokazywanych w telewizji. Prom kosmiczny nie jest ani dobrą rakietą ani dobrym samolotem. Strukturalne komponenty, które umożliwiają mu kontrolowane opadanie (takie jak skrzydła, ster i silniki lądownicze) podnoszą jego wagę i ograniczają ładunek, który może wynieść na orbitę. Jego skomplikowany kształt czyni konstruowanie i koszty związane z utrzymaniem wyjątkowo wysokimi. Każdy element osłony promu kosmicznego ma swój unikalny kształt i projekt, co oznacza, że jest robiony na zamówienie i uniemożliwia poczynienie oszczędności związanych z produkcją masową.
Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) nie służy żadnym użytecznym celom. - Na orbicie nie ma żadnych zasobów poza światłem słonecznym, wspaniałym widokiem i nieważkością. Skoro na orbicie ziemskiej nie ma żadnych materialnych zasobów cały zapas żywności i zaopatrzenia musi być wyniesiony z Ziemi po niewiarygodnie wysokich kosztach. Celem ISS nie jest produkowanie elektryczności i robienie zdjęć Ziemi; cele te mogą być wykonywane taniej i efektywniej przez satelity bezzałogowe. Zadaniem ISS jest promować korzyści nieważkości i analizować jej wpływ na ludzkie ciało. Jednakże znamy już efekty kilkumiesięcznej nieważkości na ludzkie ciało i jest mało prawdopodobne, aby jakiekolwiek wyprawy w ciągu następnych kilku dekad trwały więcej niż kilka miesięcy. Wszelkie dłuższe wyprawy będą musiały prawdopodobnie korzystać ze sztucznej grawitacji wytwarzanej przez obracanie statku kosmicznego. Korzyści nieważkości zdają się być w pewnym stopniu ograniczone, głównie do hodowli specjalnych kryształów i wytwarzania superczystych materiałów. Jednakże wibracje wytwarzane przez ludzi mogą zakłócić te procesy. Zatem procesy te mogą być lepiej wykorzystywane przy użyciu bezzałogowych laboratoriów krążących po orbicie i kontrolowanych z Ziemi. Ponadto laboratoria takie będą znacznie tańsze niż te posiadające ludzką załogę.
Najcenniejsze zasoby kosmosu spoczywają na planetach systemu słonecznego, ich księżycach, asteroidach i kometach. Składniki użyte do budowy i eksploatacji promów kosmicznych i międzynarodowej stacji kosmicznej mogą stanowić długą drogę ku ustanowieniu samowystarczalnej kolonii na Marsie, jego księżycach i asteroidach.
|
Historia odkryć pokazuje nam, że rządowi amerykańskiemu brakuje umiejętności przywódczych pozwalających wysłać ludzi na Marsa
Grud. 04, 2001
Ekspansja Europejczyków i ich kultury, która dokonywała się w ciągu ostatnich 500 lat była w głównej mierze skutkiem starań jednostek. Krzysztof Kolumb był człowiekiem z marzeniem. Udało mu się odnieść znacznie większy sukces niż portugalskiemu królowi Henrykowi, którego podróże dookoła Afryki były kontynuacją Kolumbowych. Hiszpańscy konkwistadorzy, na dobre czy złe, byli indywidualistami. Te wczesne podboje działy się za sprawą hiszpańskich monarchów, lecz napędem i motorem tych przedsięwzięć były marzenia jednostek.
Wiele kolonii brytyjskich w Ameryce Północnej było początkowo jedynie komercyjnymi przedsięwzięciami małych stowarzyszeń odważnych handlowców. Wpływy brytyjskie w Indiach rozpoczęły się wraz z obecnością Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej, komercyjnej spółki. Za handlem poszły armie. Nawet Hawaje zostały przejęte przez małą grupę biznesmenów i właścicieli plantacji.
Oczywiście wraz z człowiekiem pojawiło się zło, zmieszane z dobrem. Nie podpisujemy się pod wszystkimi metodami używanymi przez Europejczyków w ich podbojach. Tym niemniej stoimy teraz przed możliwością skolonizowania i wykorzystania nie zasiedlonych i pozbawionych praw własności terenów pełnych niezmierzonych dóbr. Będziemy starali się wykorzystać tę możliwość najrzetelniej i najbardziej sprawiedliwie jak to tylko możliwe. Chociaż, jak pokazuje historia, wielkie rządy i organizacje, takie jak rząd Stanów Zjednoczonych czy ONZ, nie będą wiodącymi siłami w przedsięwzięciu jakim jest podbój kosmosu.
|
|
|
|